Karta podatkowa — gatunek pod ścisłą ochroną
Najprostsza forma opodatkowania, jaką wymyślono w tym kraju. Tak prosta, że ustawodawca postanowił jej nikomu nowemu nie dawać. Jeśli ją masz — przeczytaj, zanim z niej zrezygnujesz.
Na czym to polega
Karta podatkowa to jedyna forma opodatkowania, w której urząd skarbowy nie interesuje się tym, ile zarabiasz. Naprawdę! Naczelnik ustala Ci w decyzji stałą miesięczną kwotę — według rodzaju działalności, liczby zatrudnionych i wielkości miejscowości — i tyle płacisz. W miesiącu, gdy klienci drzwiami i oknami, i w miesiącu, gdy zagląda tylko listonosz.
Korzystali z niej głównie drobni usługodawcy: fryzjerzy, kosmetyczki, zegarmistrzowie, drobna gastronomia (byle bez alkoholu mocniejszego niż 1,5% — ustawodawca czuwa) i handel detaliczny.
Za co ją kochamy
Za brak księgowości. Żadnych ewidencji, żadnych ksiąg, żadnych JPK-ów. Wystawiasz rachunek lub fakturę, gdy klient poprosi, trzymasz kopie przez 5 lat — i to wszystko. Rocznego PIT-a z działalności też nie składasz; do końca stycznia wysyłasz tylko PIT-16A, w którym wykazujesz składki zdrowotne. A od podatku odliczysz 19% zapłaconej składki zdrowotnej — niewiele, ale zawsze coś.
Kontynuacja dzieje się sama: jeśli do 20 stycznia nie zrezygnujesz, jedziesz kolejny rok na karcie. Lenistwo bywa nagradzane.
Za co jej nie kochamy
Po pierwsze: podatek płacisz także wtedy, gdy interes nie idzie. Urzędu nie wzrusza Twoja strata — a tej straty nie rozliczysz też w latach następnych. Po drugie: banki. Bank nie zna Twojego prawdziwego dochodu, zna tylko wymiar karty — i z tego wróży Twoją zdolność kredytową jak z fusów. Przy niskiej karcie kredyt hipoteczny robi się teorią.
Po trzecie, najważniejsze: z karty można tylko wyjść. Wejść z powrotem — nigdy. Dlatego każdą decyzję o rezygnacji liczymy u nas dwa razy, na konkretnych kwotach, a nie na wyczucie.
Co z tym zrobić
Jeśli masz kartę i zastanawiasz się, czy nadal Ci się opłaca — przynieś swoje liczby, policzymy kartę kontra ryczałt na Twoim przypadku. Czasem karta wciąż wygrywa. A czasem trzymanie jej to sentyment, za który dopłacasz co miesiąc. Sentymenty szanujemy, ale wolimy, żeby były tańsze.
Każdy czwartek to u nas dzień bezpłatnej porady. Zadzwoń.
Zadzwoń: 602 237 133