Numer konta do płacenia składek ZUS

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami…

No nie, za żadnymi górami i za żadnymi lasami. Zgadza się tylko, że dawno temu, bo przed 1 stycznia 1999 roku wszystkie osoby, które prowadziły działalność gospodarczą i zatrudniały (bądź nie) pracowników posiadały swój NKP (Numer Kolejny Płatnika). I posługując się tym numerem wszyscy płatnicy wpłacali składki na jedno konto, a ZUS nawet nie sprawdzał (bo załatwił sobie, żeby nie mieć takiego obowiązku) za kogo te składki i w jakiej wysokości pracodawca zapłacił.

Od 1999 roku zlikwidowano NKP i zamiast tego do identyfikowania płatnika wprowadzono NIP i Regon. I ZUS zaczął już rozliczać te składki, a dokładniej: zaczął udawać, że rozlicza i nad wszystkim panuje. Jednak czas pokazał, że nie do końca. Bo składki za poszczególne rodzaje ubezpieczeń znowu wpływają od wszystkich na jedno konto. I żeby zobaczyć, czy czyjeś wpłaty zgadzają się z deklaracjami pracownicy ZUSu muszą odszukać danego płatnika po numerze NIP i Regon. A system Płatnik najzwyczajniej w świecie kłamie. Między innymi stąd tyle pomyłek w deklaracjach ZUSowskich.

Wymyślono więc, że teraz będzie jeszcze lepiej! Teraz, czyli od 1 stycznia 2018 roku. Bo od tego dnia każdy opłacający składki, czy to za siebie, czy za pracowników, czy też i za siebie i za pracowników będzie posiadał swój oddzielny, odrębny, indywidualny i niepowtarzalny numer rachunku bankowego. Tak więc każdy będzie miał swoje „konto bankowe” w ZUSie, na którym ma być od razu widoczne ile zapłacił, a ile zalega. Moim skromnym zdaniem tak nie będzie, bo co z tego, że ZUS będzie wiedział „ile kasy jest na koncie”, skoro nie będzie wiedział ile powinno być! A nie będzie wiedział z prostej przyczyny. Deklaracje przekazywane do ZUS z wyliczoną wysokością składek ponoć dalej będą identyfikowane numerem NIP i Regon płatnika, a nie numerem jego konta bankowego. A moje doświadczenie życiowe podpowiada mi, że spięcie w jedno numeru NIP, Regon i konta bankowego przekracza możliwości funkcjonalne jakiegokolwiek systemu działającego w administracji państwowej.

Ale bądźmy dobrej myśli. ZUS jest cały happy i zapowiada, że do końca roku każdy pracodawca zostanie przez niego powiadomiony o tym, na jaki numer rachunku bankowego ma od stycznia płacić składki. Ma powiadomić o tym każdegoprzed 31 grudnia 2017 roku, na papierze, listem poleconym wysłanym na adres siedziby płatnika. I takiego listu proszę oczekiwać.

Jednak nie to skłoniło mnie do wysłania Wam tej informacji. Moja wrodzona przekora i nieufność do urzędników zmusiła mnie do zadania sobie pytania: A co się stanie jak nie wyśle?

Przeczytałem więc ustawę, i już wiem, że jeżeli Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie przydzieli płatnikowi do 31 grudnia 2017 roku jego indywidualnego konta do wpłaty składek, to zostanie ukarany! Ukarany zostanie oczywiście nie ZUS, tylko przedsiębiorca, bo przecież powinien zadbać, żeby takie konto mieć. I nie jest to żart!

Dlatego też proszę okazać trochę czujności i jeżeli do połowy grudnia nie otrzymacie takiego listu – proszę o sygnał. Będziemy interweniować w ZUSie i przynajmniej w ten sposób uchronimy się od kary.

Na koniec jeszcze informacja techniczna odnoście wpłacanych składek. Składki (wszystkie, te z konta”51”, „52” i „53”) będziemy płacić jednym przelewem, jedną kwotą na jeden indywidualny, przydzielony nam rachunek bankowy. I nie będziemy określać tu ile pieniędzy na jaką składkę płacimy. Te informacje ZUS ma posiąśćze złożonej deklaracji. I wpłaconą przez nas kwotę na poszczególne konta rozdysponować. A co będzie, jak wpłacimy pieniądze, a nie złożymy deklaracji, albo ona gdzieś zginie? Wtedy ZUS oszacuje (?) jak procentowo podzielić wpłacone przez nas pieniądze pomiędzy poszczególne konta. A jak się już deklaracja odnajdzie, to wtedy ten podział będzie korygował i przepłacał je tak, aby się zgadzało z deklaracją. Powodzenia!

I jeszcze jedno: według nowych zasad nie będzie można już wskazać na rozliczenie którego okresu wpłacone składki chcemy przeznaczyć. Będą one „z urzędu” rozliczane na najstarsze zaległości (choć nie wiadomo w jakich proporcjach na poszczególne konta). Jest to niestety niekorzystne dla osób mających dużo starych zaległości. Po prostu nie mają szans na wyjście z zadłużenia. W obecnym systemie mogły liczyć na abolicję, teraz pozostanie im już tylko upadłość konsumencka.

Wojciech Kornak

Dnia 1 grudnia 2017 r.