MEDIA

 

Dzisiaj troszkę o temacie, który już niedługo będzie na czołówkach gazet i w absolutnie nowy sposób dotknie nas wszystkich. Czyli o abonamencie radiowo-telewizyjnym. Inaczej mówiąc, o mediach. No cóż, nie mają one ostatnio najlepszych notowań. Generalnie wiadomo, że jedyne media które nie kłamią to woda, prąd i gaz. Co do pozostałych należy mieć poważne wątpliwości. A ja chcę dziś właśnie troszeczkę o tych drugich.

            Debata o abonamencie radiowo-telewizyjnym toczy się już od ładnych paru lat. Kto, gdzie, ile, komu, za co, czy misja, czy reklamy, czy przerywamy, czy płacić, czy nie… Już wszyscy się w tym pogubili. A najbardziej Ci, którzy całą dyskusję zaczęli.

            Generalnie sytuacja jest taka, że wszyscy uzasadniają jak ważne jest regularne płacenie abonamentu i jednocześnie potwierdzają, że generalnie nikt go nie płaci. Wszyscy straszą, że niepłacących spotkają straszne kary i szykany, po czym potwierdzają, że nie bardzo wiadomo, kto, na jakich zasadach i czy w ogóle ma prawo to kontrolować. Wszyscy zapewniają, że nowe zasady już prawie zostały uzgodnione i ustawa jest gotowa, po czym potwierdzają, że była to raczej luźna rozmowa towarzyska i wszystko znajduje się na etapie wcześniejszym niż wstępny. Czyli dalej obowiązuje zasada: mam do zrobienia więcej niż zwykle, ale nie chce mi się bardziej niż zawsze.

            Postanowiłem więc to całościowo uporządkować (też mi się nie chce, ale co robić!). Oto stan mojej wiedzy na temat abonamentu radiowo telewizyjnego w odniesieniu do kilku typowych przypadków, które akurat przyszły mi do głowy. Przy czym, co naturalne, zajmę się przypadkami, kiedy taki odbiornik znajduje się w firmie, a nie kiedy stoi w domu.

Zaczniemy od najbardziej oklepanego przypadku:

Odbiornik w miejscu pracy

            W aktualnej sytuacji prawnej jest oczywistością, że za każdy odbiornik (czy to radiowy, czy telewizyjny) powinien być uiszczany abonament. Ustawa, która to reguluje (ustawa o opłatach abonamentowych) jest adresowana do wszystkich podmiotów i nakłada na każdego, kto użytkuje taki odbiornik obowiązek jego rejestracji. A jednocześnie zobowiązuje wszystkich, którzy takiej rejestracji dokonali do wnoszenia za nie opłaty abonamentowej. A więc każdy, kto dokonał zakupu odbiornika jest automatycznie zobowiązany do jego zarejestrowania i opłacania za jego posiadanie (podkreślam: za posiadanie, nie za użytkowanie!) abonamentu.

            Proszę zwrócić uwagę, że często kupujecie sobie na przykład telewizor, biorąc na niego fakturę i „wrzucając” go formalnie do kosztów firmowych, po czym zawieszacie go uroczyście na honorowym miejscu w salonie. Kto w takim wypadku powinien dokonać rejestracji i płacić za niego abonament? Osoba fizyczna (właściciel domu w którym on wisi), czy Prezes Zarządu spółki z o.o. (która fakturę za ten telewizor rozliczyła w swoich kosztach firmowych)? Tego nikt nie wie i ustawa tego nie reguluje. Niby obowiązanym jest ten, kto w danym momencie użytkuje, a więc osoba fizyczna. Ale przecież, gdy przypadkiem zamieszka u nas znajoma, fanka „Ukrytej Prawdy” i nie dopuszczając nikogo do telewizora ogląda to namiętnie i na okrągło, to za ewentualny brak abonamentu ścigani będziemy my, a nie ona. Jest to więc jedna (ale nie jedyna) z niedoskonałości tej ustawy.

            Natomiast inaczej dzieje się już w samym miejscu pracy. Gdy pracownik przyniesie sobie do pracy swój własny, osobisty odbiornik radiowy, to zobowiązany jest on samodzielnie dokonać jego rejestracji i samodzielnie regulować za niego opłaty abonamentowe. A jak nie zarejestruje i nie reguluje? A to odpowiedzialność za to jego zaniechanie spada oczywiście na pracodawcę.

 

            Teraz troszkę ciekawszy przypadek, o którym rzadziej się mówi:

Radio w samochodzie

            Tu będę musiał rozróżnić dwa przypadki: kiedy samochód jest własnością firmy (w ewidencji środków trwałych) i kiedy jeździmy autem leasingowanym.

            W pierwszym przypadku, kiedy samochód jest środkiem trwałym w firmie sprawa jest prosta. Jest to radio firmowe, a więc zobowiązanym do jego rejestracji i wnoszenia za jego użytkowanie opłat abonamentowych jest właściciel firmy (Prezes Zarządu w sp. z o.o.). I on też za brak takowych zostanie ewentualnie ukarany.

            W przypadku samochodu leasingowanego jest… dokładnie tak samo. Po pierwsze obowiązek taki (zarejestrowania odbiornika i opłat abonamentowych) bezsprzecznie istnieje. I spoczywa na leasingobiorcy, nie zaś na leasingodawcy. Wynika to z prostego przepisu (art. 5 ustawy o opłatach abonamentowych), który mówi, że rejestracji nie podlegają jedynie odbiorniki przeznaczone wyłącznie do sprzedaży, jeżeli taka sprzedaż należy do przedmiotu działalności gospodarczej danego przedsiębiorcy. A przecież leasingodawcy mają w swoim zakresie działalności leasingowanie samochodów, a nie sprzedaż radioodbiorników. 

 

            Co się więc stanie, jeżeli nie zarejestrujemy odbiornika i nie będziemy płacić abonamentu, czyli jakie za to wszystko i kiedy grożą nam

Sankcje

            Po pierwsze, zacznijmy od tego, że wcale nie muszą nas z takim niezarejestrowanym odbiornikiem złapać. Do przeprowadzania kontroli upoważnieni są kontrolerzy z Centrum Obsługi Finansowej Poczty Polskiej. Co prawda mogą oni takie kontrole w firmach przeprowadzać bez uprzedniego zawiadomienia, bo kontrola ta nie jest kontrolą działalności gospodarczej, a jedynie kontrolą w zakresie przestrzegania obowiązku rejestracji odbiorników radiowych i telewizyjnych, ale jest ich (tych kontrolerów) mało i pracowici szczególnie też nie są. Szansa więc, że do nas trafią jest niewielka.

            A jak się mamy tłumaczyć, gdy mimo to trafią? No cóż, po pierwsze, to należy sobie wtedy powiedzieć, że w życiu każdego człowieka są takie dni, których mogłoby nie być. Bo argumentów na swoją obronę nie mamyzbyt wiele.

            Mało skuteczne będzie używanie argumentu, że taki odbiornik co prawda mamy (no bo go kontroler po prostu widzi), ale pracownicy go nie używają. Bowiem zgodnie z art. 2 ustawy o opłatach abonamentowych, jeżeli osoba posiada odbiornik w stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu, to znaczy, że go używa.

            Podobnie mało skuteczny jest argument, że odbiornik jest niesprawny. Nawet, jeżeli w momencie kontroli faktycznie jest on niesprawny. Bo na nas będzie wtedy ciążył obowiązek udowodnienia, że był on również niesprawny bez przerwy przez ostatnie pięć lat, bo za pięć lat wstecz Urząd będzie dochodził zapłaty. Więc jeżeli jest niesprawny (np. w aucie), powinien zostać z auta po prostu wymontowany.

            Kara za wykrycie takiego niezarejestrowanego odbiornika telewizyjnego wyniesie 22,70 zł miesięcznie, co za okres pięciu lat wstecz (wcześniejszy okres uległ przedawnieniu) da w sumie 681 zł. Za jedno radio 210 zł. Plus oczywiście opłaty bieżące. No i należy to przemnożyć przez liczbę wykrytych i niezarejestrowanych odbiorników.

            Sprawdziłem na stronach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (oni publikują takie wyniki), że opłaty karne za brak rejestracji odbiorników wyniosły łącznie w ubiegłym roku prawie 5,5 mln zł. A więc, przeliczając to „na sztuki” wyszło mi, że w ubiegłym roku ujawniono jedynie około 6 tys. niezarejestrowanych odbiorników (łącznie radio i telewizja, bo jak ktoś nie płaci, to nie płaci przecież za żaden). Szacując, że w Polsce (wg bazy REGON) zarejestrowanych jest 3 mln firm, skontrolowanych zostało jedynie 0,2% przedsiębiorców. Bądźmy więc dobrej myśli.

 

            Na koniec, żeby nie było (choć myślę, że i tak nie było) całkiem pesymistycznie, dołożę

Trochę optymizmu

            Jest całkiem prawdopodobne, że osoby, które nie płacą aktualnie abonamentu będą mogły uniknąć kary. W ostatnim (a było ich już kilka) projekcie ustawy o zmianie ustawy o opłatach abonamentowych pojawił się przepis o abolicji dla osób, które zdecydują się zapłacić abonament wyliczony według nowych zasad za pół roku z góry. Wtedy wszystkie zaległe opłaty i postępowanie egzekucyjne wobec nich byłyby umorzone. I niby stanowczo sprzeciwia się takiemu zapisowi Prezes Jacek Kurski, ale jego notowania w partii stanowiącej prawo nie są ostatnio najlepsze, a więc i siła argumentów jakby mniejsza.

 

I jeszcze słowo wyjaśnienia na koniec: cały ten tekst dotyczy opłat abonamentowych za używanie (a w zasadzie za posiadanie) odbiorników radiowych lub telewizyjnych. Proszę nie mylić z opłatami za tantiemy dla twórców pobierane za odtwarzanie muzyki w lokalu przedsiębiorstwa. To zupełnie inny temat. I pewnie niedługo, ku Waszej rozpaczy, coś o tym napiszę.

 

Wojciech Kornak

Dnia 20 czerwca 2018 r.