Płatności za transakcje powyżej 15 tys. zł

 

            Aktualnie rządzący kuszą nas opowiadaniami o „świetlanej przyszłości”. Tylko jak ja widzę przed sobą tę ich „świetlaną przyszłość” to zastanawiam się, czy to czasem nie są znicze.

Jedną z istotnych zmian w przepisach podatkowych wchodzących w życie w 2017 roku jest zmiana limitu płatności powyżej którego będzie obowiązek dokonywania płatności przelewem, z jednoczesnym wprowadzeniem sankcji za dokonanie jej w inny sposób.

            Dotychczas, do końca 2016 roku, limit płatności powyżej którego należało rozliczać się z kontrahentem za pomocą przelewu wynosił 15 tys. euro. Przy czym sankcji za niezastosowanie się do tego wymogu praktycznie nie było. Był więc to przepis martwy.  

            Od 1 stycznia 2017 roku limit transakcji powyżej którego istnieje obowiązek zapłaty poprzez rachunek płatniczy wynosi 15 tys. złotych.  I jeżeli powyżej tego limitu kwota zostanie zapłacona gotówką, nie będzie można zaliczyć jej do kosztów uzyskania przychodu. A jeżeli to takich kosztów już została zaliczona (np. w miesiącu otrzymania faktury z odroczoną płatnością), to trzeba będzie ją wyłączyć w miesiącu, w którym zostanie zapłacona nie poprzez przelew bankowy. Przy czym na szczęście, w ostatniej chwili zmieniono obowiązek zapłacenia z „rachunku bankowego” na „rachunek płatniczy”, więc za transakcje te można płacić kartą płatniczą.

            Ta kwota dotyczy każdej transakcji dokonywanej w obrocie gospodarczym, zarówno przy nabywaniu usług, towarów handlowych, środków trwałych, wartości niematerialnych i prawnych, słowem – zawsze. Zwolnione są jedynie kompensaty, barter, wzajemne zobowiązania, netting itp.

            Zwrócę jeszcze jedynie uwagę na używanie przez ustawodawcę w tej całej nowelizacji sformułowania „wartość transakcji”. Powoduje to dwie konsekwencje z tego wynikające:

1.    Jeżeli „wartość transakcji”, a więc kwota na fakturze będzie wynosiła 40 tys. zł, przy czym zapłacimy za ten towar np. 5 tys. zł gotówką w formie zaliczki, a następnie 35 tys. zł przelewem, to w swoich kosztach będziemy mogli uwzględnić jedynie 35 tys. zł! Więc albo zaliczki muszą być płacone również przelewami, albo na koniec trzeba zapłacić całą kwotę (40 tys. zł) i poczekać, aż kontrahent zwróci nam zaliczkę.

2.    Ponieważ używany jest zwrot „wartość transakcji” a nie „suma transakcji” – można próbować wysnuć wniosek, że dotyczy to pojedynczej transakcji. Jeżeli więc kupujemy jakieś towary o łącznej wartości 20 tys. zł to, teoretycznie możemy ją sobie podzielić na dwie faktury po 14 i 6 tys. zł i obie zapłacić gotówką. Ale odradzam, bo zapis ten wynika, moim zdaniem, jedynie z niechlujstwa i pośpiechu ustawodawcy i problem został już przez niego dostrzeżony. W bieżących wyjaśnieniach Ministerstwo Finansów już ostrzega, że transakcje takie nie mogą być „sztucznie podzielone”, dokonywane „w krótkich odstępach czasu”, faktury nie mogą mieć „nieodległych numerów” – oczywiście nie wyjaśniając jak te sformułowania rozumie. A więc rozumie je z pewnością nie z korzyścią dla podatnika.

Ponieważ w całej regulacji ustawodawca zajął się jedynie przymuszaniem do płatności, obowiązkami, karami przy przekroczeniu terminów – to jak zwykle przekornie zadałem sobie pytanie: Owszem, wiem co strasznego mnie czeka jak zapłacę gotówką nie przelewem, zapłacę częściowo gotówką, podzielę fakturę, przekroczę limit…

Aco się stanie, jak za fakturę w ogóle nigdy nie zapłacę??

A no nie stanie się nic i będę mógł ją zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów! Tak, jest ewidentna luka w tej całej regulacji. Ponieważ jednocześnie z jej wprowadzeniem zniesiono tzw. ustawę  „antyzatorową” (która była jeszcze gorzej napisana i martwa w stosowaniu od samego początku) koszt jest kosztem uzyskania przychodu w miesiącu otrzymania faktury. Koniec i kropka. Podatek dochodowy mamy obniżony, niezależnie od tego, czy zapłacimy, czy nie. Oczywiście z podatku VAT po 150 dniach nie zapłacenia za nią musimy ją usunąć, ale podatek dochodowy dalej będzie obniżony. Więc raj dla nie Vatowców. A i Vatowcom będzie się pewnie nieraz opłacało zapłacić „pod stołem” niż przyznać do zapłacenia gotówką. 

 

Wojciech Kornak

Dnia 5 stycznia 2017 r.