W październiku zeszłego roku pisałem o zmasowanych „nalotach” na firmy, kiedy to urzędnicy Urzędów Skarbowych na potęgę kontrolowali miejsca ich działalności. Kontrolowali zgodnie ze schematem: czy firma pod tym adresem istnieje (o czym miała świadczyć skrzynka na listy przed budynkiem, szyld z jej nazwą), czy biuro firmy odpowiada urzędniczemu wyobrażeniu o takim miejscu (biurko, fotel, oświetlenie…), czy w godzinach przyjętych przez urzędników za obowiązkowe do pracy (8.00 – 16.00) jest cały czas otwarte… Robili to w październiku i była to jednorazowa akcja. Takie ćwiczenia przed bitwą.

Aktualnie, jeżeli chodzi o nowo otwierane firmy dalej to robią. Odwiedzają każdą firmę przed wpisaniem jej do rejestru VAT odhaczając poszczególne punkty (jak ta kuriozalna skrzynka na listy) mające świadczyć o tym, czy będzie to uczciwy podatnik VAT. Znaczy, jak ma skrzynkę na listy – uczciwy. Bez skrzynki – najwyraźniej kombinator!

Rozpoczął się natomiast również drugi etap. Zaczęły być wykreślane z rejestru VAT firmy działające. Z jakich powodów? A z najróżniejszych!

Zgodnie z nowelizacją ustawy o VAT, jaką zafundował nam Rząd od początku tego roku, Naczelnik Urzędu Skarbowego ma prawo wykreślić z rejestru Vat podatnika (firmę). Jakie zdarzenia mogą spowodować takie wykreślenie? Generalnie wystarczy podejrzenie Naczelnika Urzędu Skarbowego, że dany podatnik nie odprowadza, bądź może w przyszłości nie odprowadzać sumiennie podatku VAT należnego Urzędowi Skarbowemu. Albo jest podatnikiem, który zamierza jedynie fikcyjnie prowadzić działalność. Co świadczy o fikcyjności prowadzonej działalności? Chociażby to, że urzędnik nie będzie mógł się telefonicznie skontaktować z podatnikiem (albo jego pełnomocnikiem – uspokajam wszystkich, ja zawsze odbieram wszystkie telefony i zawsze oddzwaniam J) i sporządzi z takiej nieudanej próby notatkę służbową. Albo też dane podane w zgłoszeniu rejestracyjnym okażą się niezgodne z prawdą – podatnik podał, że biuro jest pod takim to adresem, a tam akurat na przykład o 9.48 nikt urzędnikowi, który zawitał z odwiedzinami, nie otworzył drzwi. Pozorność działania to oczywiście również zawieszenie działalności na okres co najmniej 6 miesięcy (choć przecież ustawa daje możliwość jej zawieszenia na 2 lata), albo prowadzenie tej działalności, ale wysyłanie przez kolejnych 6 miesięcy „zerowych” deklaracji VAT.

Jeszcze bardziej kuriozalny powód wykreślenia to ten, że można wykreślić z rejestru podatnika, który prowadząc działalność gospodarczą mógł lub powinien przypuszczać, że jego kontrahenci (niekoniecznie ten bezpośredni, również i któryś bardziej odległy w całym łańcuszku) może okazać się nierzetelnym podatnikiem VAT. Jak to będzie działało? Na przykład tak, że firma A sprzeda materiały budowlane (objęte 23% VATem) firmie B, firma B sprzeda firmie C, firma C firmie D, natomiast ta ostatnia budując domy „upchnie”go fikcyjnie na budowę „mieszkaniówki” z 8% zamiast 23% VATem. I jeżeli urzędnik jednostronnie stwierdzi, że firma A mogła ewentualnie przypuszczać, że coś z tym VATem w przyszłości może być nie tak – wykreśli firmę A (i być może również pozostałe) z rejestru VAT. Celowo napisałem „jednostronnie stwierdzi”, bo od takiego stwierdzenia nie przewidziano drogi odwoławczej. Jest to decyzja niezaskarżalna.

Powyższy przykład z firmami A, B, C, D podałem z pełną premedytacją, ponieważ znając praktykę i przyzwyczajenia Urzędów Skarbowych wiem, że kwestionują one co do zasady wszystkie czynności związane z faktycznymi świadczeniami tylko dlatego, że w którymś momencie, w całym łańcuchu (A-B-C-D) pojawił się nieuczciwy podatnik. Przy czym urzędnik od razu, z góry i jednostronnie stwierdza, że ewentualne zweryfikowanie przez firmę, że jej kontrahent jest czynnym podatnikiem to za mało i należało podjąć inne działania (nie wiadomo oczywiście jakie) by uznać, że dochowano należytej staranności. Natomiast ewentualne szczegółowe dokumentowanie transakcji i dokumentowanie faktycznego dostarczania towaru uznaje za działania w sposób oczywisty podjęte jedynie w celu zakamuflowania oszustwa. Zbliżamy się więc w ten sposób do paranoi.

Natomiast hitem i „wisienką na torcie” w tym wszystkim jest to, że o wykreśleniu podatnika z rejestru VAT nie jest on przez Urząd Skarbowy informowany. Taka zabawa w ciuciubabkę! I nie są to żadne pozmyślane historie. To działa naprawdę! Przekonaliśmy się już o tym na własnej skórze.

Podane właśnie urzędowe statystyki mówią, że tylko w ciągu pierwszych trzech tygodni stycznia urzędnicy wykreślili z rejestru VAT 5088 firm (w tym około 900 za to, że ktoś w firmie nie odebrał telefonu).

No dobrze, można się zapytać: wykreślili, to złożę jeszcze raz deklarację do rejestracji i mnie zarejestrują, w czym problem? A no problem jest zupełnie nie w samym wykreśleniu i jest to problem potężny. A w zasadzie dwa problemy.

Pierwszy to taki, że wykreślony podatnik, nieświadomy tego, że z rejestru został po cichu usunięty, dalej prowadzi normalnie działalność. Robi zakupy - odlicza VAT, wystawia faktury – nalicza Vat. Wysyła deklaracje do Urzędu – po prostu normalnie działa. Urząd oczywiście siedzi cicho, bo nie na rękę mu takiego podatnika o wykreśleniu informować. Im dłużej taki podatnik działa w nieświadomości, tym dla budżetu lepiej. Ponieważ, gdy podatnik już się zorientuje, że został wykreślony – VAT od wystawionych faktur będzie musiał odprowadzić, bo musi go odprowadzić niezależnie od tego, czy jest czynnym podatnikiem VAT, czy nie (zresztą odprowadzał go przecież na bieżąco, pomniejszając go jedynie o VAT od faktur zakupowych). Natomiast prawo do odliczania VATu utracił w momencie wykreślenia. Więc kwotę tego odliczonego musi dodatkowo wpłacić do Urzędu. I to szybko, bo czeka go dodatkowa sankcja w wysokości 100% tej kwoty (ale o różnych sankcjach w VAT, bo tu też pojawiło się dużo nowości, będzie następnym razem).

Drugi problem mają jego kontrahenci, którzy przecież w dobrej wierze (był podatnikiem VAT od wielu lat i oni od wielu lat z nim handlowali) odliczyli sobie ten podatek z wystawianych przez niego faktur. Oni są już co najmniej groźnymi przestępcami – odliczali faktury od nie istniejącego podatnika VAT! A więc też muszą zapłacić! Oczywiście z karą!

Nasuwa się refleksja, że w tej metodzie dla Urzędu nie są najważniejsze pieniądze. Najważniejsza jest ich ilość. I nieistotne również jest z kogo zostaną ściągnięte.

Podobne problemy dotyczą również wewnątrzwspólnotowej dostawy towaru i wszystkich towarów krajowych z „odwrotnym obciążeniem”.

Jak się przed tym bronić? Po pierwsze zaczynamy sprawdzać. Kontrahentów, czy są czynnymi podatnikami VAT możemy sprawdzać na ppuslugi.mf.gov.pl/_/#1(i po lewej stronie „sprawdź podmiot VAT” lub też  http://www.rejestryonline.pl/US/vatue_sprawdz.php?akcja=pokaz

albo http://ec.europa.eu/taxation_customs/vies/vieshome.do?selectedLanguage=pl

I do tych szczególnie wrażliwych faktur taki wydruk ze sprawdzenia należy podpinać, bo prawdę mówiąc, niewiele więcej możemy zrobić. Proszę zauważyć, że na tych stronach jesteśmy w stanie sprawdzić status podatnika jedynie w momencie kliknięcia. Nie mamy żadnych możliwości sprawdzenia w terminie późniejszym, czy w momencie wystawiania mu faktury był on takim podatnikiem. Ponieważ jeżeli zostanie wykreślony, będzie się jedynie wyświetlała informacja, że nie jest.Iwyłącznie od dobrej woli Urzędu będzie zależało czy powie nam od kiedy, czy nie. Chociaż tu na dobrą wolę akurat tej instytucji bym zbytnio nie liczył.  

Powyższy tekst napisałem jedynie w celu informacyjnym. Absolutnie nie było moim zamiarem przestraszenie kogokolwiek, zasianie w nim niepokoju, wywołanie refleksji „a może zamknąć to wszystko i wyemigrować…”. Moim zdaniem, nie. Trzeba przetrzymać. Natomiast, aby łatwiej było przetrzymać, trzeba po prostu wiedzieć o zamiarach drugiej strony.

Sądzę, że ta euforia i zachłystywanie się władzą przez Urzędy Skarbowe, utwierdzanie się w przekonaniu „wszystko możemy” oraz „nikt nam nic nie może zrobić” jest tak intensywna jedynie na początku. Wrzucono bardzo dużo nowych zadań urzędnikom, nic im w zamian nie dając. Należy więc oczekiwać, że oni sami za chwilę zaczną torpedować niektóre pomysły i wszystko pomału, pomału wróci do normy, albo przynajmniej do jakiegoś akceptowalnego stanu.

A na dziś bardzo proszę uważać. Po prostu uważać.

 

Wojciech Kornak

15 luty 2017 r.