Odpowiedź jest jasna i klarowna. Oczywiście, że nie wolno! Ale… No i właśnie w tym „ale” tkwi sedno problemu. Bo OBCHODZIĆ przepisów nie wolno, ale je OPTYMALIZOWAĆ możemy już bez obaw.

Już tłumaczę, jaka jest różnica pomiędzy „obejściem”, a „optymalizacją”. A na koniec i jakiś przykład się pewnie znajdzie.

Zjawisko obejścia prawa jest sytuacją wymarzoną przez podatnika i pozornie dla niego oczywiście słuszną, natomiast z punktu widzenia organów podatkowych jest to naganne naginanie przez niego czynności prawnych tak, aby uniknąć obciążeń podatkowych.

Często z sytuacją obchodzenia prawa mamy do czynienia w momencie zawierania między stronami umów cywilnych. Podatnikom wydaje się, że sam tytuł umowy wystarczy do jej interpretacji. I jeżeli zostanie między nimi zawarta umowa zatytułowana „Umowa o dzieło”, to już samo to przesądza, że nie jest to umowa o pracę i w związku z tym obciążenia fiskalne są o wiele mniejsze. Otóż niestety, są w dużym błędzie. W tym wypadku organ podatkowy dokona ustalenia treści czynności prawnej uwzględniając zgodny zamiar stron i cel czynności i za nic będzie miał ich dosłownie zapisane oświadczenie i słowa, jakich do tego użyli. Bowiem nieważne jest oświadczenie woli złożone drugiej stronie za jej zgodą dla pozoru. Ponadto, jeżeli pod pozorem dokonania jakiejś czynności dokonano innej, ukrytej czynności, to skutki podatkowe wywodzi się z tej czynności ukrytej. I takie sytuacje tropią Urzędy Skarbowe. Nazywa się to właśnie obchodzeniem prawa.

Czym innym jest natomiast optymalizacja przepisów podatkowych. Jest to całkowicie legalne działanie służące zminimalizowaniu obciążeń fiskalnych i w efekcie służące zapłaceniu jak najmniejszej daniny podatkowej. Bo jeżeli na gruncie obowiązującego prawa podatnik wybierze sobie taką kombinację prawną, dzięki której osiągnie zamierzony efekt gospodarczy i osiągnie mniejsze obciążenie podatkowe niż wtedy, gdyby jej nie zastosował, to taki wybór nie może być traktowany jako obejście prawa. I organy podatkowe nie mogą kwestionować umów skutecznie zawartych, nawet jeżeli ich ewidentnym celem jest zmniejszenie obciążenia podatkowego.

Obiecałem przykład. Jest ich bardzo dużo, a szczupłość miejsca pozwala mi jedynie na przytoczenie najkrótszego.

„Podatek Belki” i lokaty jednodniowe dopiero niedawno, poprzez zmianę prawa, zakazane. Przez wiele lat banki dopisywały do ulokowanego na lokacie kapitału odsetki każdego dnia, a nie raz w miesiącu. Dlaczego? Bo zgodnie z przepisami podatek powinien być zaokrąglany do pełnej złotówki. A podatek w wysokości 19 % od odsetek z takiej jednodniówki wynosił grosze i po zaokrągleniu był równy zero. Więc nie trzeba było go płacić. Gdybyśmy takie jednodniowe podatki zsumowali miesięcznie, to… No właśnie, ale nie musieliśmy, bo ustawa nie zabraniała naliczać go codziennie. I tak to legalnie, dzień po dniu, funkcjonowało wiele lat.

Należy bardzo uważać, bo różnica między optymalizacją, a obejściem jest niejednokrotnie bardzo nieznaczna. A po co się narażać, skoro można skorzystać z rozwiązań legalnych.

Jeżeli ktoś będzie miał wątpliwości, jak ma w danej sytuacji postąpić – proszę pytać.

Z przyjemnością odpowiem.

Wojciech Kornak  25-04-2012 r.