Dotarłem do opracowania Instytutu Samar, który zajmuje się rynkiem samochodowym w Polsce. Wynika z niego, że Urzędy Skarbowe dostały zalecenie, aby inicjować oddzielne kontrole sprawdzające, a również w trakcie tych już prowadzonych szczególnie wnikliwie sprawdzać daty tankowania samochodów używanych w działalności gospodarczej. Chodzi przede wszystkim o tankowania samochodów w weekend.

Z faktu, że osoba prowadząca działalność zatankowała samochód wykorzystywany w tej działalności w weekend urzędnicy mają wysnuwać wnioski, że dopuściła się ona oszustwa podatkowego. Dlaczego? Bo dla urzędnika, który pracuje od ósmej do szesnastej, ma prawo do zamknięcia okienka w celu zjedzenia na oczach czekających petentów przyniesionej z domu kanapki w ramach przysługującej mu przerwy śniadaniowej, pamięta czasy, kiedy należała mu się prywatna rolka papieru toaletowego i pół kostki mydła na miesiąc wydawana za pokwitowaniem - niewyobrażalne jest, że ktoś ma pracować po godzinie szesnastej. A jeszcze może w weekend??!! Całkowicie abstrakcyjne i absurdalne jest dla niego, że ktoś może odbywać podróż służbową poza przedziałem czasowym „poniedziałek – piątek w godzinach 8 – 16-ta”. Przecież poza tym okresem jest czas wolny przeznaczony do regeneracji sił, aby w godzinach urzędowania wymyślać jeszcze głupsze przepisy. Dla niego sprawa jest prosta: tankowałeś w piątek o 15.45? Ok., to jest koszt dla firmy, bo w godzinach pracy. Tankowałeś o 20-tej w niedzielę, bo w poniedziałek miałeś trasę do klienta? Oszust! Bo tankuje się w poniedziałek po godzinie 8-mej, a na zatankowanie samochodu służbowego przysługuje przecież czas wolny od urzędowania i można wyjść z biura. Trzeba tylko nie zapomnieć wpisać się w „książkę wyjść służbowych”, która przecież leży u każdego prowadzącego działalność gospodarczą w jego „sekretariacie” (czyli często na szafce w kuchni obok deski do krojenia).

Nie zdziwię się, jeżeli w niedługim czasie nastąpi twórcze rozwinięcie i wzbogacenie myśli światłych urzędników Urzędów Skarbowych. Kupiłeś coś w internecie w sobotę? Nie jest to koszt dla firmy! Oszukujesz! Wysłałeś ofertę w niedzielę? Przestępca!

Niestety, ale nasze przepisy skarbowe są tak skonstruowane, że w przypadku ewentualnej kontroli to na przedsiębiorcy za każdym razem będzie ciążył obowiązek wykazania związku danego wydatku z przychodem. Bo tylko wówczas, według przepisów, podatnik może dany wydatek odliczyć od przychodu, a tym samym pomniejszyć podstawę opodatkowania.

Zresztą mamy już pierwsze takie próby twórczego rozwinięcia tej idei, bo podobnym tropem zaczęli nieśmiało podążać urzędnicy ZUS. Zaczęły docierać do mnie informacje, że podważają oni i próbują unieważniać umowy o pracę, zlecenia, o dzieło tylko na podstawie uzyskanych informacji, że czynności z nimi związane zostały wykonane w święte dni weekendu.

Ponieważ ZUS jest moją „ulubioną” instytucją, a należy być przecież spójnym i konsekwentnym w swoich działaniach, postanowiłem twórczo rozwinąć ich myśl urzędniczą. Wysłałem do Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oświadczenie, że oczywiście zgadzam się z prezentowaną przez nich teorią o fikcyjności prac wykonywanych przeze mnie w weekend i od dnia dzisiejszego całkowicie zaprzestaję ich wykonywania. Ale w związku z tym, że do dnia dzisiejszego Zakład Ubezpieczeń Społecznych pobierał ode mnie składki ZUS z tytułu wykonywania działalności gospodarczej za wszystkie dni miesiąca, proszę go o określenie o ile mam je miesięcznie pomniejszyć, bo skoro jego urzędnicy stoją na stanowisku, że w weekendy działalność nie może być wykonywana, to i składka od tej działalności nie może być przecież pobierana. Bo tak nakazuje logika. O ewentualnej odpowiedzi z pewnością Was poinformuję.

Natomiast na dzień dzisiejszy bardzo proszę: powstrzymajcie się od tankowania w weekend. Przynajmniej do czasu, aż urzędnicy pukną się mocno w czoło.

Wojciech Kornak, 11 grudnia 2013 r.