W 2013 roku, gdy w wielką pompą wprowadzano ustawę śmieciową optymiści triumfowali.

"Nareszcie – mówili – nareszcie rozwiązaliśmy problem. Mamy tak jak inni. Świat stanął przed nami otworem!".

"Owszem - ripostowali pesymiści - ale my wiemy co to za otwór..."

 

No cóż, dziś przychodzi mi przyznać rację pesymistom.

Samorządy potraktowały wprowadzoną ustawę jako dodatkową okazję do zarobienia pieniędzy. Na kim? Oczywiście na firmach, nie na obywatelach.

"Ustawa śmieciowa" uregulowała problem (przynajmniej teoretycznie) odbierania odpadów od gospodarstw domowych. Ale urzędnicy nagle odkryli, że świat nie składa się z samych gospodarstw domowych i można ustawowo spróbować zróżnicować śmieci na "prywatne" i "służbowe".

Rozpoczyna się właśnie akcja wysyłania do prowadzących działalność gospodarczą (zarówno do osób fizycznych jak i spółek z o.o.) pism z prośbą o przedłożenie dokumentów dotyczących zawarcia umowy na wywóz odpadów komunalnych powstałych przy prowadzonej działalności gospodarczej. Znaczy, jak ktoś prowadzi działalność gospodarczą u siebie w mieszkaniu i pije rano herbatę, to jak skończy przed godziną 8-mą, to torebkę wyrzuci do kosza z napisem "domowe". A jak po 8-mej, to ma mieć drugie wiaderko z napisem "służbowe". I na to drugie wiaderko musi mieć podpisaną oddzielną, indywidualną umowę pomiędzy swoją firmą, a firmą wywożącą śmieci. Ta ogólna umowa śmieciowa nie wystarczy.

Firmy wywożące śmieci ochoczo podpisują takie umowy, bo to dla nich dodatkowy zarobek. Przecież konkurowały w przetargach najniższą ceną, więc teraz trzeba to sobie odbić.

Koszt takiej dodatkowej umowy (w zależności do firmy wywożącej) kształtuje się na poziomie 20 zł miesięcznie. Ten służbowy pojemnik musi być opróżniany nie rzadziej niż co 3 tygodnie. Odpady teoretycznie można segregować, ale nikomu na tym nie zależy, cena odbioru będzie taka sama. Więc jak ktoś odda posegregowane, to firma odbierająca i tak je od razu na miejscu dokładnie wymiesza razem.

Jakie są luki w tym systemie? Obowiązek podpisania takiej umowy ciąży albo bezpośrednio na firmie, albo na właścicielu nieruchomości. Jeżeli więc w danej nieruchomości funkcjonuje kilka firm, wystarczy podpisanie takiej umowy przez właściciela nieruchomości i zaznaczenie w umowie najmu z każdą z nich, że cena najmu obejmuje zapewnienie odbioru śmieci. Rozwiązaniem jest też podpisanie takiej umowy przez jedną z tych firm i następnie "użyczenie" kubła na śmieci pozostałym. Można również oświadczyć, że nie wytwarza się śmieci (mało wiarygodne) lub oświadczyć, że śmieci gromadzi się i wywozi w innym miejscu prowadzenia działalności (ale to może podlegać kontroli).

Póki co (na początek) jakieś szczególnie dotkliwe kary za brak takiej umowy nie są przewidziane i pewnie skończy się pouczeniem. Ale w miarę rozwoju sytuacji z całą pewnością będziemy ratować budżet...

Wojciech Kornak, 12 sierpnia 2014 r.