Żona się pyta: Co zamierzasz dziś robić?

- Nic.

- Jak to? Przecież wczoraj nic nie robiłeś!

- Ale jeszcze nie skończyłem!

No tak, w dialogu z żoną to może jeszcze i śmieszne. Gorzej, gdybym miał gadać z Urzędem Skarbowym. Jego bym się już trochę bał zapytać, gdzie w przepisach zamierza dziś „robić”.

Dlatego, że w naszym kraju przepisy tworzone są impulsywnie, pod bardziej lub mniej istotne zapotrzebowanie danej chwili. Po czym taki utworzony przepis po bardzo krótkim okresie czasu okazuje się nieprzydatny. A że jest ich dużo i ich ilość cały czas narasta, naturalnym odruchem organizmu jest eliminacja takich przepisów z życia. W tej sposób powstaje „martwe prawo” – niby przepis jest, ale nikomu on nie pasuje, więc obie strony milcząco zgadzają się go nie egzekwować.

Do czasu, aż jedna z nich nie wpadnie na pomysł, że można na tym zarobić. I ukarać drugą stronę, że nie zrobiła czegoś, do czego była przecież zobowiązana.

Tak dzieje się aktualnie z art. 31 Ordynacji podatkowej. Przepis istnieje od 1997 roku i przez 18 lat pies z kulawą nogą się nim nie interesował. Aż do teraz. Spotkałem się właśnie z postępowaniem i skutecznym ukaraniem osoby za jego niewykonanie. A sam przepis brzmi tak:

Art. 31. Osoby prawne oraz jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej, będące płatnikami lub inkasentami, są obowiązane wyznaczyć osoby, do których obowiązków należy obliczanie i pobieranie podatków oraz terminowe wpłacanie organowi podatkowemu pobranych kwot, a także zgłosić właściwemu miejscowo organowi podatkowemu imiona, nazwiska i adresy tych osób. Zgłoszenia należy dokonać w terminie wyznaczonym do dokonania pierwszej wpłaty, a w razie zmiany osoby wyznaczonej - w terminie 14 dni od dnia, w którym wyznaczono inną osobę.

Najkrócej mówiąc, osoby prawne (spółki z o.o.) są zobowiązane napisać do Urzędu Skarbowego, kto będzie odpowiedzialny w spółce za obliczanie podatku. Bo inaczej, będzie odpowiedzialny Prezes, ale to też trzeba zgłosić. Zgłosić, że Prezes. Bo on i tak jest odpowiedzialny, ale jak się sam nie zgłosi, to się go ukarze, że się nie zgłosił, choć dalej odpowiedzialny będzie. I osiągnie się dwa cele: Prezes zostanie postraszony, budżet się podreperuje.

Kary niby nie są wielkie, bo nie mogą być większe niż 3 500 zł, ale i to przecież piechotą nie chodzi.

Dlatego też w najbliższym czasie dokonam zgłoszenia osób odpowiedzialnych za „wykonywanie zadań z zakresu wymiaru płatniczego” we wszystkich obsługiwanych przeze mnie firmach.Generalnie za takich odpowiedzialnych uczynię Prezesów Zarządów. Jeżeli ktoś chce wskazać kogoś innego – proszę o @. Do zgłoszenia dołączę oczywiście „czynny żal”, żeby uniknąć odpowiedzialności za opóźnienie w zgłoszeniu.

Przepis dotyczy tylko spółek z o.o., nie dotyczy osób prowadzących jednoosobowej działalności gospodarczej. Te osoby są odpowiedzialne za to „z urzędu”. Za wszystko inne zresztą też.

Więc póki co, śpijcie spokojnie

Wojciech Kornak, 30 czerwca 2015 r.