Moim ulubionym wspomnieniem z dzieciństwa jest obrazek, gdy leżę sobie błogo w łóżeczku i płacenie jakiegokolwiek podatku mnie absolutnie nie dotyczy. Niestety, im dalej – tym było już tylko gorzej.

Dożyłem czasów obecnych. Czasów, w których ocenę jakichkolwiek planowanych przez rząd zmian odnoszę zawsze do stwierdzenia: jeżeli gorzej nie będzie, to znaczy, że już jest dobrze. I pod tym kątem chciałbym ocenić ostatnie rządowe pomysły i projekty. Oczywiście podatkowe.    

Od pewnego czasu trwają już w Ministerstwie Finansów intensywne prace zmierzające do uszczelnienia systemu i podniesienia wpływów do budżetu z tytułu poboru podatku VAT. Ponieważ będą to zmiany mniej więcej tak subtelne jak niegdyś rewolucja październikowa, przyjrzyjmy im się odrobinę.

Rozważane jest wprowadzenie jednego z dwóch rozwiązań: Centralnego Rejestru Faktur lub metody Podzielonej Płatności. Każde z nich ma za zadanie walczyć przede wszystkim ze „znikającymi firmami”, które nie odprowadzają podatku do budżetu. Kilka słów o każdym z nich:

 

Centralny Rejestr Faktur to jedna baza utworzona na serwerach Ministerstwa Finansów, do której byłaby wprowadzona KAŻDA wystawiona w Polsce faktura. W praktyce pewnie (szczegóły nie są na razie jeszcze rozważane, myśli się jedynie nad koncepcją) sprowadzi się to do tego, że będzie istniał tylko jeden program do wystawiania faktur. Ten na serwerze Ministerstwa. Jakie zalety tego systemu? Zależy dla kogo. Ministerstwo w ten sposóbuzyskuje mnóstwo informacji pozwalających o wiele lepiej typować firmy do kontroli i czyni te kontrole o wiele bardziej efektywne. Czy „wyłapuje” w czasie rzeczywistym te firmy, które wyłudzają Vat? Nie, te firmy będą znikać tak jak znikają dziś, ich czas działania na rynku będzie jedynie prawdopodobnie nieco krótszy. Ten system natomiast bardzo skutecznie wyłapie wszystkich tych, którzy z taką firmą – świadomie lub nie – mieli nieszczęście się jakąś transakcją związać. I to od nich Ministerstwo ściągnie do budżetu podatek, jako podatek nie należny do odliczenia.

Co zyskuje podatnik? Jego zyski z wprowadzenia samego systemu są raczej mgliste. Mówi się o „ograniczeniach kosztów sprawozdawczości” czy „zmniejszeniu ryzyka błędu” (choć nie mówi się już o jaki tu błąd ewentualnie chodzi). Kto za to zapłaci? A to już jest jasne. Zapłaci podatnik, bo będzie musiał zmienić i dostosować programy księgowe, ujawnić wszystkie dane dotyczące tajemnicy handlowej (z kim prowadzi interesy, jakie stosuje ceny, jaki ma asortyment), co przy poziomie, częstotliwości i łatwości wycieku w Polsce wszystkich danych poufnych musi budzić niepokój.

Wprowadzenie tego systemu jest bardziej niż podzielonej płatności prawdopodobne, gdyż jest on rekomendowany przez Unię. Działa już w Portugalii, w Czechach, na Słowenii.

 

Podzielona Płatność (tzw. splitpayment) to system technicznie bardziej skomplikowany i rewolucja o wiele większa, ale też i większe uszczelnienie systemu. Przy zastosowaniu zasady Podzielonej Płatności Urząd Skarbowy trzyma cały czasw garścicałą kwotę Vat jaka mu się należy. Jak to ma działać?

Wszystkie rozliczenia za faktury od pewnej kwoty (bardzo małej, np. 1000 zł) MUSZĄ odbywać się przelewem na rachunek bankowy firmy. Natomiast rachunek bankowy firmy składa się tak naprawdę z dwóch rachunków. Jednego, na który wpływa kwota netto z danej faktury i drugiego, na który wpływa Vat. Czyli jeżeli ktoś zapłaci mi za księgowość 1230 zł, to 1000 zł wpłynie na rachunek netto, a 230 zł na rachunek Vat. Jeżeli ja komuś też zapłacę za fakturę przelewem ze swojego rachunku kwotę brutto 615 zł, to 500 zł zejdzie z mojego rachunku netto, a 115 zł z mojego rachunku Vat. Przy czym pieniędzmi z rachunku Vat nie mam prawa dysponować. Łapę na nich trzyma cały czas Urząd Skarbowy.

Jakie są zalety takiego rozwiązania? Dla budżetu oczywista: natychmiastowy dostęp do całej kwoty podatku Vat. Zalety dla podatnika? O dziwo też są, choć tylko dla firm, które mają cały czas nadwyżkę w Vat. Już nie musiałyby czekać (praktycznie 3 miesiące) na zwrot Vat, tylko byłby on na bieżąco, bo Urząd powinien wtedy finansować „debet” na takim rachunku Vat (i to by było logiczne, bo przecież ten Vat wpłynie następnie też na rachunek Vat innej firmy, a nad tym rachunkiem dalej trzyma pieczę Urząd, więc tak naprawdę Urząd nigdy nie wypuści z ręki tych pieniędzy).

Jakie wady? Dla Ministerstwa – koszty systemu. Ponieważ w każdej płatności będą zaangażowane dwa konta, bank będzie musiał obsłużyć dwa razy więcej operacji bankowych (choć tu spodziewam się przerzucenia przez Ministerstwo tych kosztów na firmy). Dodatkową wadą dla Ministerstwa jest duża praca legislacyjna, bo wymaga to zmiany wielu ustaw. Dla podatników wady, to eliminacja z rozliczeń gotówki, kart płatniczych i brak możliwości rozliczania się w formie wzajemnej kompensaty należności.

Taki system działa już we Włoszech (od 1 stycznia tego roku). Na razie wszyscy się Włochom bacznie przyglądają.

 

Któryś z tych systemów zostanie z pewnością u nas w niedługim czasie wprowadzony. Skuteczniejsza dla budżetu jest Podzielona Płatność. Ale dużo pracy przy jej wprowadzaniu. Centralny Rejestr Faktur natomiast pozwala, przynajmniej teoretycznie, ściągnąć pieniądze z podatników (chociaż najczęściej nie z tych, od których powinno się je ściągnąć). I jest szybszy do wprowadzenia, więc jest się czym szybciej pochwalić. Obstawiam więc wprowadzenie Centralnego Rejestru Faktur. Bo jeżeli chodzi o moje stanowisko w rzeczywistym rozwiązywaniu problemów naszego kraju, to jestem absolutnie i całkowicie po stronie rządu. To znaczy też tego nie robię.

Przy tego typu rozważaniach zawsze ciekawe jest nasuwające się na koniec pytanie, czy będzie możliwe obchodzenie tych systemów. Nie wiem, bardzo wiele zależy przecież od szczegółów, a te nie są jeszcze nikomu, nawet twórcom systemu, znane. Na pewno w pierwszym okresie po wprowadzeniu systemu będzie przejście wielu małych firm do szarej strefy. To jest zawsze pierwszy odruch „obronny”.

Jakieś inne? Być może, bo przecież panuje u nas ogólne przekonanie, że jeżeli czegoś nie wolno, a bardzo się chce – to można. Dlatego pozwólcie, że na tej sentencji zakończę i oddam się degustacji zamrożonej wody otoczonej ze wszystkich stron brązowym trunkiem i pogrążę w rozważaniach, czy bardziej prawdopodobne jest wprowadzenie któregoś z tych systemów w I, czy w II połowie 1026 roku.

Wojciech Kornak, 27 październik 2015 r